|
W rodku nocy z knajpy wychodzi napruty facet w towarzystwie 1,5 metrowego krokodylka. Po kilku krokach krokodylek zaczyna:
- Taki kawał do domu... zimno... ogonek sobie o chodnik obtarłem... nie bšd sknera, pojedmy do domu..
Na to facet:
- Chrochodylek, jestesz szuper kumpel......jak chczesz to pojeziemy!
Wsiedli do autobusu, krokodylek zaczyna:
- Ty, ale tu bród. mierdzi jak w chlewie, kto pawia rzucił w kšcie... Sknera jeste, może jednak postawisz taksówkę...
Facet:
- Chrochodylek, zaczynasz mie drz... darz....wkurzać! Ale i tak Cie lubię. Pojedziemy taryfa.
Po wejciu do taksówki krokodylek zaczyna:
- Ty nawet taksówki wybrać nie umiesz...zobacz jak drogo... i drzwi ogonek mi przycięły... niewygodnie jako... już lepiej pójdmy piechota...
Facet:
- Chrochodyl, kurna! Menda jeste i naprawdę już mie wkurzasz. Ale i kumpel z Ciebie dobry. Pójdziemy!
Wysiedli, idš, krokodylek zaczyna:
- O, rany, znowu zimno... i tak daleko jeszcze, może by mnie wzišł na ręce... Facet:
- Chrochodylek, jeste menda i wieprz i już Cie nie lubię, i jedno mnie tylko pociesza: jak jutro wytrzewieje, to Ciebie już nie będzie...
Średnia ocena: 0.00 | Poleć link znajomym | Wyświetleń: 98 MUSISZ BYĆ ZALOGOWANY JEŚLI CHCESZ GLOSOWAĆ Komentarze (0 wpisów): Brak komentarzy.
|